Beer Geek Triple Flat White. Pairing kawowo – piwny

Połączenia piwa z kawą zyskuje coraz większą popularność. Podobnie jak w przypadku foodpairingu, także coffeeparing zasługuje na szczególne zainteresowanie. Z podobnego założenia wyszły ekipy multitapu Prolog9 i kawiarni PO CO, przygotowując podwójną, piwno – kawową degustację. W teście starły się: klasyczna płaska biała i milk stout nią inspirowany – Beer Geek Triple Flat White z Mikkellera.

Czytaj dalej

Kingpin/Praska – Kawa Barrel Aged vol. II. Cupping w Prolog9/PO CO

Do niedawna kawa barrel aged była w Polsce jedynie marzeniem. Sytuacja zmieniła się dzięki współpracy Browaru Kingpin i palarni Praska. Otrzymaliśmy brazylijskie ziarna leżakowane w beczce po Jacku Danielsie. W drugiej edycji ich miejsce zajęła kawa z Kenii. Dzięki połączonym siłom bydgoskiego Prolog9 i kawiarni PO CO, miałem okazję zapoznać się z efektem finalnym.

Kawa BA Kingpin Praska Czytaj dalej

Beergoskie degustacje – recenzja zbiorcza

Podczas Beergoszczy miałem okazję spróbować nie tylko świetnego piwa. Choć gwar festiwalowy zwykle nie wpływa dobrze na wnikliwą analizę organoleptyczną, poniżej krótkie recenzje degustowanych przez mnie trunków. Tym razem powstrzymałem się jednak od wystawiania ocen liczbowych.

MORELYN MONROE (Browar Hopium)MorelynMonroe
AIPA
17% wag
7% alkoholu
50 IBU
Grzechem byłoby zaczęcie degustacji innym piwem niż tym, przeznaczonym specjalnie na festiwal. Panowie z Hopium przygotowali Bromberg IPĘ, w rzeczywistości AIPĘ z dodatkiem moreli. Czytaj dalej

Beergoszcz czyli (Nieoczekiwane pożytki z posuchy)

Po jednej stronie wagi: wielkie obawy, strach i niepewność. Nieufność wystawców, spowodowana niedawną klęską piwnego festiwalu w Łebie. Po drugiej ciche, choć wielkie nadzieje na udaną imprezę i spektakularny sukces. Jaka była prawda okazało się już pierwszego dnia, a szalę na stronę zwycięstwa przechyliła zaskakująca ilość osób, które odwiedziły pierwszy bydgoski festiwal piwa Beergoszcz.

Impreza wystartowała 19 września, punktualnie o dziesiątej. Przed halą Łuczniczka powoli otwierały się furgonetki z jedzeniem, a do kasy biletowej ustawiła się niewielka jeszcze wtedy kolejka. Jedni kupowali tylko bilety, inni (w tym ja) odbierali także zamówione szkło festiwalowe – dobrze zaprojektowanego, półlitrowego sniftera. Wielbiciele piwa i ciekawscy widzowie powoli zaczęli wypełniać halę. Obawy jednak mogła budzić skromna liczba stoisk piwnych, które zajmowały tylko połowę terenu wystawowego, a policzyć je można było na palcach obu rąk.

Czytaj dalej