Browar Deer Bear: Hop Daddy [na pohybel jesieni]

Mało mamy na rodzimym rynku piw spod znaku raw ale. W tym archaicznym stylu piwo warzone jest bez gotowania brzeczki. Browar Deer Bear postanowił sięgnąć do rzeczonych korzeniu piwowarstwa, zahaczając przy okazji o korzenie hip-hopu. W efekcie powstało Hop Daddy – Raw New England India Pale Ale z dodatkiem owocu marakui. Takie połączenie zapowiadało się obiecująco – miałem nadzieję, że moja ocena nie będzie zbyt surowa.

Hop Daddy | Deer Bear

Nazwa: Hop Daddy
Browar: Deer Bear
Styl: Raw New England India Pale Ale
Ekstrakt: 15% wag.
Alkohol: 5,3% obj.

Skład: woda; słody jęczmienne; chmiele: Citra, Mosaic, Cascade; płatki pszenne, owsiane; marakuja; drożdże
Opis: Przed Wami Hop Daddy. Nowofalowa Vermont IPA na chmielach Citra i Mosaic, z oldschoolowym zacięciem w postaci chmielu Cascade. Dla efektu juicy dodaliśmy kwaśnego i soczystego owocu marakuja. Misio jest mocny nie tylko w gębie!


Temperatura degustacji: 12°C
Kolor: jasne złoto, piwo lekko zmętnione
Piana:
biała, obfita, oblepia szkło
Aromat:
wyraźna marakuja i inne, chmielowe owoce tropikalne. Lekkie winogrona, nafta oraz czerwone pomarańcza. Spora słodowość, zbożowość, ziarno
Smak:
bardzo owocowe, soczyste. Marakuja, papaja, różne pomarańcze, winogrona, liczi. Jasny chleb, zboże, ziarno – w przyjemny, nie karmelowy sposób. Delikatny posmak ziołowy
Goryczka:
znikoma, jednak jej brak nie przeszkadza
Całość:
wcale nie tak słodka, jak sugerowałby zapach. Dobrze zbalansowana, aromatyczna, przyjemna. Rześka i pijalna 8/10


Etykieta: jak to Deer Bear, mamy komiksowo – rysunkową kreskę. Tym razem bohaterem jest rapowy miś. Fedora, duże okulary, złoty łańcuch i dres – chyba nie trzeba dodawać, kogo przypomina. Całość wygląda jak dobra wrzuta lub mural, zadbano nawet o taki detal jak spływająca farba z tagu Hop Daddy. Sama faktura etykiety również zasługuje na uwagę, z matowym tłem i śliskimi detalami. Kapsel golas.

Ciężko powiedzieć mi, jak bardzo Hop Daddy odpowiada stylowi raw ale. Przypomina mi nieco american farmhouse ale, tylko bez dzikich akcentów. Myślę, że eksperyment się udał – piwo faktycznie jest Juicy jak singiel Notorious BIGa. Z taką zawartością mógłbym je nawet podpiąć pod hasztag #napohybeljesieni. Deer Bear trzyma wysoką formę. Jeśli pogłoski o ich kolejnych projektach się potwierdzą, zdecydowanie będzie na co czekać.

OCENA
8/10

PODSUMOWANIE
Cztery elementy jednym tchem wymieniam – woda, chmiel, drożdże, słód z jęczmienia


Podczas recenzji nie ucierpiała żadna płyta winylowa

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr