Browar Absztyfikant: Ostatni Dzień Grawitacji

Jak kiedyś wspomniałem, spełnieniem marzeń wielu piwowarów domowych jest możliwość uwarzenia piwa na skalę przemysłową. I sporej liczbie osób się to udaje. Jak choćby Łukaszowi Szynkiewiczowi, którego domowa warzelnia niedawno przekształciła się w pełnoprawnego kontraktowca. Jednym z dwóch debiutanckich produkcji Browaru Absztyfikant jest Ostatni Dzień Grawitacji, czyli Session IPA. Czy wynosi beergeeków na wyżyny smaku? Lecimy z recenzją.

ostatni dzień grawitacji

Nazwa: Ostatni Dzień Grawitacji
Browar: Absztyfikant
Styl: Session IPA
Ekstrakt: 11% wag.
Alkohol: 4,3% obj.
Goryczka: 40 IBU

Skład: woda; słód jęczmienny pale ale, pszeniczny; chmiel: Simcoe, Centennial, Cascade; drożdże Fermentis Safale US-05
Opis: Ostatni Dzień Grawitacji to 24 godziny, po których Ziemia wyglądać będzie zupełnie inaczej. Dlatego usiądź na murku, zrelaksuj się, weź do ręki to piwo i delektuj się lekkością, goryczką i aromatami od amerykańskich chmieli. Za chwile odlecisz.


Temperatura degustacji: 8°C
Kolor: jasne złoto, piwo nieco opalizujące
Piana: obfita, drobno i średniopęcherzykowa
Aromat: dominują amerykańskie chmiele. Mamy żywicę, olejek z drzew iglastych, cytrusy – mandarynki i limonki. Pojawiają się owoce egzotyczne, melon czy marakuja. Obecna jest też delikatna kwiatowość i odrobina granulatu chmielowego. W tle wyczuwalne nuty zboża, jasne pieczywo.
Smak: Tło zbożowe – ziarna i pszenny chleb. Poza tym chmielowe cytrusy oraz owoce tropikalne, głównie słodkawe melony. Pojawia się także żywica i delikatna ziołowość.
Goryczka: całkiem mocno wyczuwalna, cytrusowo – ziołowa
Całość: bardzo, bardzo rześka, lekka i wysoce pijalna. Można wypić pełne pół litra duszkiem. Świetny przykład stylu. 8,5/10

etykieta ostatni dzień grawitacji

Etykieta: czarne tło, czerwone i żółte elementy. W centrum odlatujący z powodu braku grawitacji sześcian. Tekst w miarę czytelny, choć żółte litery na czerwonym pasku zmuszają mnie do wytężenia wzorku. Logo browaru Atkbyasfnzit Absztyfikant jest proste i łatwe do zapamiętania. Na pochwałę zasługują szczegółowe dane poparte symbolami graficznymi.

Zima wydaje się niezbyt dobrym czasem na lekkie, sesyjne IPA. Ostatni dzień grawitacji przeczy jednak temu poglądowi, stanowiąc udaną odskocznię od ciężkich i treściwych RISów czy porterów. Zwłaszcza, że mamy do czynienia z jednym z najlepszych przedstawicieli tego typu na naszej scenie. Z niecierpliwością czekam na kolejne produkcje spod znaku Absztyfikanta, bo początek ma bardzo dobry. Chyba faktycznie ostatnio poziom piwowarstwa urus, a grawitacji zmalau…

OCENA
8,5/10

PODSUMOWANIE
Lekkie, aromatyczne i bardzo pijalne session IPA

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr