Olimp: Talia

Wielu piwoszy* wyraża swoją głęboką niechęć na sam dźwięk słów piwo z solą. Jak to tak, na morskiej wodzie? Kto to widział? Pomimo tego, na polskim rynku, piwa ze słoną nutką zyskują coraz większe uznanie, co skutkuje kolejnymi premierami w odpowiednich stylach. Chyba najbardziej charakterystycznym z nich jest Gose – wywodzące się z Niemiec piwo, doprawione bakteriami mlekowymi. Browar Olimp w swojej mitologicznej serii proponuje nam Talię, klasyczne przedstawienie goslarskiego stylu. Jednak wykorzystanie gotowego kwasu mlekowego, zamiast bakterii podzieliło polskich beergeeków. Jak jednak broni się sam trunek?

Olimp_Talia

TALIA (Browar Olimp)
GOSE
11,8% wag
4,8% alkoholu
10 IBU
Skład: woda; słody pszczniczny, pilzneński: płatki owsiane; chmiele: Aurora; drożdże: Safale US-05; dodatki: kwas mlekowy, sól, kolendra
Opis według browaru: Talia – córka Zeusa i tytanidy Mnemosyne. Mitologiczna muza komedii i patronka sztuki, która z siostrami, śpiewem umilała biesiady olimpijskie. Jej urok ukryty jest w imieniu Talia – „rozkoszna”, „kwitnąca”

Temperatura degustacji – 11°C. Kolor piwa – złociste; klarowne (choć lekko zmętnione). Piana średnia, szybko opadająca, ale oblepiająca szkło. W aromacie głównie dominują owoce, od tropikalnych do białych, kwaskowe, nieco multiwitaminowe. Do tego dochodzi delikatna kwiatowość, jasny miód. W tle wyraźnie zaznacza się kolendra, dodając świeżości w zapachu. W smaku dużo zbożowości – jasny chleb, świeżo pieczone bułki, suszone ziarno. Sól wyraźnie zarysowuje się na początku każdego łyku, podobnie jak kefirowa kwaskowość. Kolendra podbudowuje tło, zarówno lekko korzennie, jak i pikantnie, jest zarówno wyrazista, jak świeżo zmielona, jak i odrobinę mdła. Na finiszu pojawia się skrobiowość i bardzo delikatna, ledwo wyczuwalna goryczka idąca w parze z przyjemnym słonym posmakiem. Piwo jest bardzo orzeźwiające, a sól nie kradnie całego show – jest tak, jak oczekiwałem. 8/10

Etykieta oczywiście wpasowuje się w serię mitologiczną, na niebiesko – czarnym tle mamy naszą Talię z mężczyzną – nie wiem, czy to pisarz, bard czy – co może sugerować łuk – wojownik, a może i sam Apollo, który przecież z muzami się prowadzał…

Absolutnie nie uważam, żeby dodanie gotowego kwasu mlekowego było zamachem na ducha kraftu (sic!). Widać, że piwo zostało uwarzone z pasją, a efekt jest bardzo zadawalający. Każdy składnik znajduje się na odpowiednim miejscu w odpowiednich proporcjach, co tworzy udane i przyjemne połączenie. Warto przekonać się do słonych piw, serio.

PODSUMOWANIE
Olimp Talia – 8/10

*Nie mówię tu beergeekach, czy świadomych smakoszach piwa

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr