Browar Zakładowy: Wujek z Ameryki

Prześledziłem rodzinne koneksje i wyszło na to, że posiadam rodzinę za wielką wodą. Nie zamierzam jednak odkopywać kontaktów i zwracać się z prośbą o przysłanie mi kraftów wprost z USA. Nie, kiedy pod samym nosem czeka na mnie Wujek z Ameryki, czyli New England IPA z Browaru Zakładowego. Piwo, które śmiało może konkurować o miano najlepszej produkcji tego roku w swojej klasie. Trzymajcie się stolików barowych – z Zachodu wieje bardzo ciepły, tropikalny wiatr!

Wujek z Ameryki

Nazwa: Wujek z Ameryki
Browar: Zakładowy
Styl: New England IPA
Ekstrakt: 15% wag.
Alkohol: 5% obj.

Skład: woda; słody: jęczmienny, pszeniczny; płatki owsiane, płatki pszenne; chmiel; drożdże


Temperatura degustacji: 12°C
Kolor: pomiędzy żółtym a pomarańczowym, piwo mętne niczym wyciskany świeżo sok
Piana:
średnio obfita, dość szybko opada
Aromat:
pełnia owoców. Mango, marakuja, słodki melon miodowy, papaja. Cytrusy – mandarynka, limonka, grapefruit. Trochę nafty, winogron i malin. Przy ogrzaniu pojawia się nieco więcej zielonej granulatowości. Nuty słodowe jasne i delikatne
Smak:
soczyste owoce, praktycznie wszystkie wymienione aromacie – od tropików po cytrusy, białe i czerwone. Zauważalna jest także pomarańcza. Granulat leciutki.
Goryczka:
krótka i przyjemna, owocowa
Całość:
gładziutka, wyjątkowo pijalna, wręcz zmusza do wzięcia następnego łyku. Zgadzam się, to może być najlepsza NEIPA w kraju 9/10

Etykieta: kocham design Zakładowego. Po części to wina mojego ulubienia dla polskiej szkoły plakatu, wzornictwa PRL-u i minimalizmu. Tym razem na froncie zagościł tytułowy Wujek, wynurzając się zza imperialistycznej flagi z piwem na tacy. Kolorystyka tła jest jak najbardziej dopasowana, choć nieco utrudnia odczytanie białych napisów. Skład uproszczony, brak opisu. Kapsel firmowy.

Jakże cieszę się, że udało dorwać mi się tę perełkę z Zakładowego. Wujek z Ameryki jest swoistym spełnieniem amerykańskiego snu o dobrych piwach. I chyba najbliżej mu do wzorowych produkcji z USA czy europejskich browarów. Lekkość, soczystość i przyjemna goryczka owocują piwem praktycznie kompletnym. Dawno nic tak szybko nie zniknęło z mojego szkła, oczywiście biorąc pod uwagę pozycje spożyte, a nie wylane. Warto po nie szybko sięgnąć, zwłaszcza że czas zawsze będzie działał na jego niekorzyść.

OCENA
9/10

PODSUMOWANIE
Ameryka, panie!

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr