Zakalec polskiego piwowarstwa: Część II

Idąc tropem piwno – chlebowych analogii powiedzieć można, że w najprzedniejszym chlebie z najlepszej piekarni może trafić się zakalec. Oczywiście – najmniejszy błąd na etapie produkcji może sprawić, że efekt końcowy będzie niezadowalający. Wykluczając zły surowiec, czy wadliwą instalację, zakładać można, że to błąd człowieka zawarzył zaważył na końcowej porażce. I choć każdemu pomyłki się zdarzają, to co powiedzieć o sytuacji, kiedy ów czynnik ludzki odpowiada za zakalec w postaci innej, niż galaretowate ciasto, czy skwaśniałe piwo? Choć może nie do końca, bo zepsute produkty jednak są tłem tutaj opisywanych spraw…

Stare powiedzenie mówi, że ryba psuje się od głowy. Jeśli zastosujemy tę tezę do rzemieślniczego piwowarstwa, trzeba zadać sobie pytanie, czyja głowa psuje się pierwsza… Czytaj dalej

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr