Browar Staropolski: Whisky Stout. Torf w opcji budżetowej.

Seria Piwna Mapa Świata z Browaru Staropolskiego radzi sobie średnio. Pierwsza warki takich piw, jak Pacyfic Wheat czy Dunkel Weizen wypadały przyzwoicie, jednak od dłuższego czasu w sieci pojawia się sporo krytycznych opinii, zarówno do wspomnianych pozycji, jak i pozostałych tytułów z PMŚ. Kiedy jednak zobaczyłem w sklepie Whisky Stout, nie mogłem odmówić sobie degustacji. Jak browar ze Zduńskiej Woli poradził sobie z tak wyrazistym stylem?

whisky stout staropolski Czytaj dalej

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr

Browar Staropolski: Dunkel Weizen

Pszeniczniaki to gałąź piw, które w moim sercu i żołądku zajmują szczególne miejsce. Zwłaszcza klasyczne weizeny, zarówno jasne i ciemne znajdują się wysoko w rankingu ulubionych stylów. Choć teoretycznie proste w recepturze i niewymagające wiele od konsumenta, często stają się piętą achillesową browarów i piwowarów. Tym razem przed wyzwaniem stanął Browar Staropolski ze Zduńskiej Woli, który w swojej serii Piwna Mapa Świata uwarzył Dunkel Weizen. Czy piwo powstałe według receptury Filipa Paprockiego ma szansę konkurować z najlepszymi przedstawicielami stylu?Dunkel_Weizen_Staropolski

Czytaj dalej

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr

Browar Staropolski: Pacific Wheat

Browar Staropolski w Zduńskiej Woli to jeden z tych, za którymi stoi dość burzliwa historia. Założony w XIX wieku, zamknięty w 2013 roku, odkupiony i odrodzony rok później przez firmę ze Słupska. Kojarzony głównie z segmentem rozmaitych lagerów, dziś zaczyna celować także w inne rejony rzemieślniczego rynku. Właśnie debiutuje z nową serią – Piwna Mapa Świata, w której powstają interpretacje znanych gatunków z całego globu: English IPA, French Saison, Dunkel Weizen. Na pierwszy ogień idzie nowozelandzka wersja amerykańskiego pszeniczniaka – Pacific Wheat.

Pacific Wheat Czytaj dalej

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr

Beergoszcz czyli (Nieoczekiwane pożytki z posuchy)

Po jednej stronie wagi: wielkie obawy, strach i niepewność. Nieufność wystawców, spowodowana niedawną klęską piwnego festiwalu w Łebie. Po drugiej ciche, choć wielkie nadzieje na udaną imprezę i spektakularny sukces. Jaka była prawda okazało się już pierwszego dnia, a szalę na stronę zwycięstwa przechyliła zaskakująca ilość osób, które odwiedziły pierwszy bydgoski festiwal piwa Beergoszcz.

Impreza wystartowała 19 września, punktualnie o dziesiątej. Przed halą Łuczniczka powoli otwierały się furgonetki z jedzeniem, a do kasy biletowej ustawiła się niewielka jeszcze wtedy kolejka. Jedni kupowali tylko bilety, inni (w tym ja) odbierali także zamówione szkło festiwalowe – dobrze zaprojektowanego, półlitrowego sniftera. Wielbiciele piwa i ciekawscy widzowie powoli zaczęli wypełniać halę. Obawy jednak mogła budzić skromna liczba stoisk piwnych, które zajmowały tylko połowę terenu wystawowego, a policzyć je można było na palcach obu rąk.

Czytaj dalej

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr