Beergoszcz czyli (Nieoczekiwane pożytki z posuchy)

Po jednej stronie wagi: wielkie obawy, strach i niepewność. Nieufność wystawców, spowodowana niedawną klęską piwnego festiwalu w Łebie. Po drugiej ciche, choć wielkie nadzieje na udaną imprezę i spektakularny sukces. Jaka była prawda okazało się już pierwszego dnia, a szalę na stronę zwycięstwa przechyliła zaskakująca ilość osób, które odwiedziły pierwszy bydgoski festiwal piwa Beergoszcz.

Impreza wystartowała 19 września, punktualnie o dziesiątej. Przed halą Łuczniczka powoli otwierały się furgonetki z jedzeniem, a do kasy biletowej ustawiła się niewielka jeszcze wtedy kolejka. Jedni kupowali tylko bilety, inni (w tym ja) odbierali także zamówione szkło festiwalowe – dobrze zaprojektowanego, półlitrowego sniftera. Wielbiciele piwa i ciekawscy widzowie powoli zaczęli wypełniać halę. Obawy jednak mogła budzić skromna liczba stoisk piwnych, które zajmowały tylko połowę terenu wystawowego, a policzyć je można było na palcach obu rąk.

Czytaj dalej

Polski Kraft – mobilny niezbędnik birofila

Hipotetyczna sytuacja pierwsza: jesteśmy przed wielką ścianą pełną znamienitych piw rzemieślniczych z całej Polski. Półki uginają się od kraftów, a my stoimy przed arcytrudnym wyborem – co włożyć do koszyka, a co pominąć.
Hipotetyczna sytuacja druga: jesteśmy w małym sklepie monopolowym na odludziu. Trafiliśmy tu przypadkiem. Na półkach same koncernowe wynalazki, piwa patykiem pisane i kilka mało znanych piw rzemieślniczych z lokalnych browarów. Obsługa nie jest w stanie nam pomóc, a my nie chcemy wziąć czegoś, na czym moglibyśmy się srogo zawieść…

W obu sytuacjach przydałaby się pomoc. Screenshot_2015-09-20-17-19-10Specjalistyczne strony, jak RateBeer czy BeerAdvocate, choć wypełnione treścią, zdarzają się nie zawierać wszystkich informacji o mniej znanych polskich piwach. Do tego, co bywa przeszkodą (choć coraz rzadziej) nie są dostępne w naszym języku. Na szczęście, z odsieczą przybywa zupełnie nowa, debiutująca na Beergoszczy aplikacja mobilna: Polski Kraft. Czytaj dalej

Browar Miejski Sopot

wejsciesopotKorzystając z jednodniowej wycieczki do Trójmiasta postanowiłem odwiedzić lokalne browary restauracyjne. Swoje kroki skierowałem do Browaru Miejskiego Sopot na popularnym Monciaku, znajdującego się w siedzibie dawnego Złotego Ula, w pobliżu Kościoła pw. Św. Jerzego.

Restauracja wita prostym szyldem na ceglanej elewacji, której odpowiadają surowe ściany wnętrza. Na nich wiszą plakaty i szyldy związane z piwowszafasopotarstwem – jak choćby graficzne ukazanie procesu warzenia. W oczy rzuca się także logo BMSu – wielki kapsel. Za barem znajdują się dwie czynne kadzie warzelnicze. W głębi lokalu, za szkłem są cztery fermentatory, w których leżakuje restauracyjne piwo. W centrum pomieszczenia stoi oszklona gablota zawierająca butelki z piwem z browaru.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, a właściwie w nozdrza po wejściu do lokalu jest zapach warzonego piwa – wdech, krótka chwila i wiem, że jestem we właściwym miejscu. Od razu po wejściu zaproszono mnie do wybrania stolika, a obsługa kelnerska przyniosła kartę menu. Oczywistym wyborem była deska konesera w cenie 19,90zł, zawierająca cztery miejscowe piwa, każde w pojemności 0,25l. Całkiem sporo, jak na zestaw degustacyjny, zwykle kufle w takich konfiguracjach mają 100-150 ml. Od obsługującej mnie pani dowiedziałem się, że w skład zestawu wchodzą (wszystkie warzone na miejscu): pils, weizen, oatmeal stout i red AIPA. Szczegółowe informacje, poza przedstawionymi przez obsługę, zawierały leżące przy każdym stoliku podkładki – ulotki, które poza danymi o ekstrakcie, zawartości alkoholu i stylu, posiadały krótki opis każdego piwa. Na podkładce widniała jeszcze jedna pozycja – RIS, ale jak później się dowiedziałem, trwa jego produkcja i na efekt finalny trzeba jeszcze poczekać. Po chwili od otrzymania zestawu, zabrałem się do degustacji. Czytaj dalej

Beergoszcz za pasem

Nadchodzący weekend przyniesie fanom piwa z Bydgoszczy długo oczekiwany festiwal. Przez dwa dni halę Łuczniczka wypełnią piwni goście z całej Polski. Wśród zaproszonych browarów pojawią się między innymi: Pinta, Kingpin, Piwne Podziemie czy Lubrow. Będzie okazja spróbować zarówno dobrze znanych, jak i premierowych warek z czołowych polskich browarów rzemieślniczych. Oczywiście, na samych degustacjach atrakcje się nie kończą. Teren dookoła hali zajmą slow foodowe food trucki. Podczas festiwalu odbędą się między innymi warsztaty sensoryczne PSPD (w których będę uczestniczył), pokaz warzenia przygotowany przez Bydgoskich Piwowarów, a także gwóźdź programu – panel dyskusyjny o przyszłości kraftu w grodzie nad Brdą, w którym udział wezmą bydgoscy blogerzy piwni, a gościem specjalnym będzie Docent z polskieminibrowary.pl Czytaj dalej

Shaker, not stirred

Niby nic, a tak to się zaczęło… zdaje się pobrzmiewać w głowie podczas śledzenia coraz to nowszych wpisów na temat Afery Shakerowej. Sytuacja rozdmuchiwana niczym dźwięki w instrumentach Orkiestr Dętych – co rusz nowe akordy w wojnie między wielbicielami szkieł sensorycznych, a zwolennikami szklanek prostych. Sporo fałszywych dźwięków, kilka facebookowych defilad z obu stron i wiele hałasu… O nic? Czytaj dalej