Muzyka w służbie piwa

Od dawna znane są piwa dedykowane branży muzycznej. Czy to kooperacje z zespołami, wykonawcami, czy wytwórniami płytowymi, zwykle ich celem jest trafienie do dwóch grup – fanów konkretnych artystów i miłośników piwa. Okazuje się jednak, że w rzeczywistości muzyka może mieć kluczowe znaczenie we wrażeniach degustacyjnych. Świadczy o tym niedawny eksperyment na jednym z belgijskich uniwersytetów, gdzie zbadano zależność między konkretnym utworem, a odbiorem sensorycznym piwa. Czy jednak otrzymane wyniki mogą być miarodajne? A może okażą się istotnym krokiem w lepszym poznaniu piwnego świata?

pexels-photo-96857Autorem badań zatytułowanych Wpływ muzyki na ocenę sensoryczną piwa (oryg. Music influences Hedonic and Taste Ratings in Beer) jest zespół naukowy pod przewodnictwem Felipe Reinoso Cavalho z Katolickiego Uniwersytetu w Leuven. Do testu wybrał on Salvation – piwo uwarzone przez Brussels Beer Project. To brytyjski porter z dodatkiem Earl Greya, powstały we współpracy z angielskim bandem rockowym Editors. I, jak można się spodziewać, w oparciu o ich utwór przeprowadzono badanie zależności.

W teście udział wzięło 231 osób: 163 mężczyzn i 68 kobiet. Większość z nich była smakoszami piwa, gustującymi w belgijskim rynku rzemieślniczym. Podzielono ich na 3 grupy. Pierwsza degustowała trunek z nieoznaczonej butelki w całkowitej ciszy, druga degustowała także w ciszy, ale z butelki opatrzonej dedykowaną etykietą*, trzecia dodatkowo podczas picia słuchała utworu zatytułowanego Ocean of Night.** Po konsumpcji zapytano uczestników między innymi o wrażenia smakowe i zapachowe, jakość i przyjemność z degustacji, ocenę zawartości alkoholu czy chęć ponownego spróbowania i wycenę porteru. Na podstawie otrzymanych wyników ustalono następujące wnioski

  • WRAŻENIA SENSROYCZNE: grupa, która pozbawiona była bodźców wizualno – muzycznych oceniła piwo niżej i opisała je ogólniej, niż pozostali uczestnicy. Wrażenia i ocena rosły odpowiednio do ilości bodźców.
  • KOMFORT DEGUSTACJI: osoby słuchające muzyki oceniły doświadczenie pozytywniej, niż jej pozbawione. Jakość testu podwyższał również kontakt z etykietą.
  • OCENA ZAWARTOŚCI ALKOHOLU: wpływ utworu muzycznego sprawił, że badani z ostatniej grupy odczuli piwo jako mocniejsze, niż ci, którzy jedynie zapoznali się z etykietą, mimo że sami mieli do niej dostęp.
  • PRZYSZŁY ZAKUP: w tym wypadku chętniej po piwo sięgną grupy znające etykietę. Podobnie są oni w stanie zapłacić za piwo więcej.
  • DOPASOWANIE DO MUZYKI: testujący piwo uznali, że zarówno sam porter, jak i jego etykieta dobrze pasują do odtwarzanego utworu. Szczególną uwagę zwrócili na to fani zespołu Editors.

Wydaje się oczywiste, że obecność klimatycznej muzyki poprawia odbiór jedzenia czy picia, jednak podobne zjawiska od pewnego czasu zajmują nie tylko naukowców, ale i przedstawicieli przemysłu spożywczego. Multisensoryka, bo tak określa się tę gałąź psychologii, kultywowana jest zwłaszcza w Belgii przez producentów piw czy słodyczy. Wielu uznanych restauratorów, jak choćby legendarny Heston Blumenthal, wprowadza do menu posiłki sparowane z muzyką czy odgłosami natury. Day Block Brewing z Minneapolis opracował nawet specjalny program o nazwie Bands that Brew. Warto więc spróbować tego na naszym podwórku. Pomijając stały repertuar danych pubów (które czasami świetnie dopasowują muzykę do asortymentu), ciekawe byłoby zorganizowanie specjalnych paneli degustacyjnych – innych muzycznie dla stoutów, lagerów czy lambików. Chętnie przekonałbym się co z takich akcji może wyniknąć.

cs5knd10l2Co z degustacjami domowymi? Tu jest największe pole do popisu. Z doświadczenia wiem, że sporo osób lubi słuchać muzyki przy piciu piwa, a nawet kombinuje, odpalając ulubione albumy przy ulubionych trunkach. Także wśród braci blogerskiej znajdują się entuzjaści takich zestawień – swego czasu pisał o tym choćby Łukasz z Piwolucji, a Jurek Gibadło porównywał muzykę z piwem na zeszłorocznych targach w Poznaniu***. Moim degustacjom też często towarzyszy tło dźwiękowe –  a zaczęło się od How to disappear completely z BrewDoga i słynnego singla Radiohead o tym samym tytule. Szkoda, że tego piwa nie ma już na rynku, bo łączone wspomnienia mam bardzo, bardzo przyjemne.

pexels-photo-30222Cóż można powiedzieć więcej? Sami autorzy badań wierzą, że w niedalekiej przyszłości zacznie się kłaść większy nacisk na multisensorykę, jak i artystyczną stronę konsumpcji piwa. Łączmy więc degustację z odsłuchem – a i tak już bogaty świat piwa może stać się jeszcze ciekawszy. Utarło się przekonanie, że je się oczami. Czy w takim wypadku pije się uszami? Na to wygląda. Ciekawe, czy wtedy te uszy się trzęsą – pewnie tak i pewnie w rytm towarzyszącej muzyki.


* Według oficjalnego źródła, łączy ona mroczny charakter muzyki Editors z tradycyjnym stylem etykiet Brussels Beer Project

** Co ciekawe na płycie In Dream, z której pochodzi utwór, znajduje się także kawałek Salvation. Dlaczego nie wybrano go do testów? Nie wiadomo.

*** Jurek w wykładzie zastanawiał się, jakie piwo jest jaką muzyką. Pamiętam, że naszła mnie wówczas taka refleksja:
Piwo z Grodziska jest jak zespół Queen. Podchodzę do nich z sentymentem i bardzo szanuję. Ale w miejscach, gdzie pojawia się za dużo metalu już tak dobrze mi nie leży…


BIbliografia:
http://tbpeditors-experience.tumblr.com/
http://journal.frontiersin.org/article/10.3389/fpsyg.2016.00636/full
https://www.craftbeer.com/craft-beer-muses/music-may-influence-beers-sensory-experience-researchers-say
Wykorzystane zdjęcie piwa Salvation pochodzi z oficjalnej strony projektu.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr