Ekstrakt piekarski w piwie – efekt końcowy!

No i stało się. Moje piwo z ekstraktu piekarskiego jest gotowe. Maleńka warka, niespełna półtoralitrowa, po kilku dniach fermentacji czeka na spróbowanie. Zobaczymy więc, co z tego wynikło i czy, zgodnie z parametrami użytego ekstraktu, gotowy produkt spełnia oczekiwania i nadaje się do spożycia.  Pierwszą część eksperymentu opisuję w artykule: Ekstrakt piekarski w piwie – robię ale zamiast chleba

ekstrakt piekarski 2

Po dziesięciu dniach burzliwej fermentacji, która w 18°C przebiegła spokojnie i bez infekcji, postanowiłem zbadać piwo pod kątem parametrów i  wartości degustacyjnej. Zdecydowałem nie przeprowadzać fermentacji cichej. Przelałem więc przez gazę gotowe piwo, część zabutelkowałem, a część zbadałem. Z początkowych 15 BLG  otrzymałem 3,5 BLG, co po przeliczeniu równa się około 6,2% alkoholu.

Jak jednak prezentuje się piwo w praktyce?

Temperatura degustacji: 8°C
Kolor: ciemnozłote, wpadający w miedziany, klarowne
Piana: praktycznie brak, co zrozumiałe
Aromat: dużo nut estrowych, głównie czerwone owoce i minimalna winność, w tle tosty, skórka jęczmiennego chleba, trochę drożdżowości. Delikatnie obecny alkohol.
Smak:
zbożowe tło, z przypieczonymi tostami i jęczmiennym chlebem, trochę czerwonych owoców.
Goryczka:
ewidentnie brakuje to jakiejś kontry chmielowej, co też mnie nie dziwi
Całość:
umiarkowanie treściwe, minimalnie alkoholowe, dość rześkie. Chyba już wiem, jaki styl to przypomina…

Zrobiłem Bittera*. W wersji strong/special, trochę wyjeżdżając poza widełki, ale jednak będąc blisko ram gatunkowych. Oczywiście, brakuje tu chmielu, bo dodatek był homeopatyczny, ale eksperyment się udał. Ekstrakt przefermentował bez niespodzianek, dał wyniki odpowiednie produktom przeznaczonym dla piwowarów. Na pewno będę chciał jeszcze spróbować użycia tego typu składnika w domowym warzeniu. I wszystkich do tego zachęcam. Jeśli ekstrakt piekarski wpadnie w wasze ręce – nie bójcie się go wykorzystać. Swoją drogą, warka 1,5 litra to najmniejsza, jaką w życiu uwarzyłem. A jakie były Wasze najmniejsze warki?


* Niczego inne bym się nie spodziewał. Drożdże S-04 to przecież klasyczna Anglia, a w wielu bitterach chmiele nie odgrywają znaczącej roli. Co prawda, przekroczyłem górny próg stylu, a pewnie i tak sporo bym pozmieniał robiąc refermentację, ale do brytyjskiej klasyki mi najbliżej.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr