Browar Pinta: Ce n’est pas IPA Bruin

Francja mało komu kojarzy się z trunkami innymi niż wino. Nawet w piwnych środowiskach ciężko o wiedzę na temat rdzennych gatunków tamtejszego piwowarstwa. Do głowy przychodzi właściwie tylko Biere de Garde, czyli, mające rodowód wśród francuskich wiosek, piwo typu ale. W Polsce szerzej znane dzięki browarowi Pinta, który w swojej serii Ce n’est pas ipa uraczył nas już wersją Blonde (jasną) i Ambree (czerwoną). Tym razem, choć do wiosny jeszcze trochę, dostajemy brązowy Bruin. Jak tym razem wypadła ta interpretacja?

Ce n'est pas IPA BruinNazwa: Ce n’est pas IPA Bruin
Browar: Pinta
Styl: Biere de Garde
Ekstrakt: 18% wag.
Alkohol: 7,5 % obj.
Goryczka: 29 IBU

Skład: słody Weyermann: jasny klepiskowy, pale ale, wiedeński, Cararbelge, Special W, Caraaroma, Caramunich III; chmiele: Aramis, Perle, Mosaic; suszona skórka pomarańczy, mąka kasztanowa, owoce mirtu, mech irlandzki; drożdże Safbre T-58
Opis: Północ Francji. Jest chłodne, styczniowe popołudnie. Mężczyźni wracają z pola, rozzuwają ciężkie buty i siadają do obiadu. Na stole szklanki do piwa. Chwilę rozmawiają o taniejącej ropie i mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Młodszy kroi dojrzałego camemberta, potem sięga po butelki z piwem, Takiego jeszcze nie pili. Starszy z nich patrzy na kolorowe etykiety i z niepokojem pyta: – François, to nie jest…? – Ależ ojcze. To nie jest IPA


Temperatura degustacji 10̊C. Kolor: rubinowy, piwo delikatnie zmętnione, niemal klarowne. Piana: słaba, w kolorze kremowym. Aromat: ciemne zboże, nieco przypieczone tosty, ciemny chleb na zakwasie, trochę paloności. Dalej coś cierpkiego, kojarzącego się z winem oraz lekkie przyprawowe fenole (obecne również jako guma balonowa). Całość uzupełniają znikome nuty ciemnego, gryczanego miodu i mocniej wyczuwalna piwniczność, nieco zahaczająca o stęchliznę – czyli coś, z czym w innych Ce n’est pas ipa już się spotkałem. Smak: sporo zbożowości – zwłaszcza prażonych (mniej palonych) ziaren. Ponadto przypieczone tosty i ciemny chleb – pumpernikiel. Trochę karmelu i duża dawka skrobiowości, mączytości. Pojawia się także miód gryczany. Goryczka praktycznie niezauważalna. Całość mało treściwa, powiedziałbym, że nawet wodnista. Według mnie brakuje głębi 6/10

Etykieta, jak na Pintę przystało, bardzo czytelna i dobrze zaprojektowana. Tu dodatkowo mamy kolejną wariację kolorystyczną na znany już, nieipowy temat. Jak zwykle bez zastrzeżeń, mi się podoba. Kapsel oczywiście firmowy. Co warto dodać, to fakt, że ostatnio miały premierę nowe browarowe szkła – kielichy, w tym jeden dedykowany właśnie dla bohatera dzisiejszej recenzji. Szkoda, że nie zdążyłem go nabyć.

Nie mogę powiedzieć, że to złe piwo. Spełnia założenia stylu, jest lekkie, pijalne, zawiera wszelkie nuty i akcenty oczekiwane według wytycznych. Jednak, jak już wspomniałem, jest zbyt płaskie – przy takiej liczbie surowców, oczekiwać można większy doznań, zwłaszcza smakowych. Być może następne warki okażą się bogatsze. Niemniej, to i tak nieliczny przedstawiciel francuskich gatunków piwa w Polsce i z tego powodu zasługuje na większą uwagę.

OCENA
6/10

PODSUMOWANIE
Poprawna, ciemna wersja stylu biere de garde, jednak nieco za mało wyrazista.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr