Browar Golem: Lilith

Mało jest młodych browarów, którym ufałbym tak, jak Browarowi Golem. Po części dlatego, że śledzę ich od samego początku istnienia (to już niemal rok). Głównym powodem jest fakt, że ani razu się jeszcze ich piwami nie zawiodłem. Dlatego też z niecierpliwością czekałem na premierę RISa o nazwie Lilith. Próbowane na Poznańskich Targach Piwnych bardzo przypadł mi do gustu. Czy wersja butelkowa także trzyma poziom?

Nazwa: Lilith
Browar: Golem
Styl: Russian Imperial Stout
Ekstrakt: 24% wag.
Alkohol: 10% obj.

Skład: woda, słody: Pilzneński, Karmelowy 600, Bursztynowy, Czekoladowy 400; jęczmień palony, pszenica palona, żyto palone; chmiele: Polaris, Bramling Cross, Merkur, drożdże: Safale US-05


Temperatura degustacji: 14°C
Kolor:: czarny z widzianymi pod światło miedzianymi refleksami
Piana: znikoma, o beżowej barwie, szybko redukuje się do krążka
Aromat:  wszystko pod wspólnym mianownikiem – palonością. Od prażonych i spopielonych ziaren zbóż i kawy, przez wyrazisty pumpernikiel. Ponadto nieco ciemnych owoców, włókna kokosowego i skorupy orzecha. Całość dopełnia gorzka czekolada.
Smak: Tutaj również rządzi paloność. Z jednej strony czarne ziarna kawy i gorzka, stuprocentowa czekolada bądź ziarna kakaowca. Z drugiej zwęglone wręcz zboża i popiół. W tle delikatne orzechy i ciemne owoce, minimalna kwaskowość. W posmaku wyraźny, ciężki pumpernikiel.
Goryczka: dość wysoka, oczywiście o palonym charakterze, nieco kawowa
Całość: gładka, oleista i pełna. Bez wyraźnego alkoholu, dobrze ułożona, wytrawna. Klasyczny RIS w świetnym wydaniu. 8,5/10

Etykieta w duchu golemowym. Oczywiście nie jest kolorowa i żywa jak pozostałe, ale dobrze wpasowuje się w charakter piwa. Szkoda, że brakuje większości informacji, a mała czcionka nie ułatwia czytania. To poniekąd wina butelki, na takiej małej przestrzeni zbyt wiele nie da się zmieścić. Swoją drogą, wykorzystanie bączka to w piwowarstwie rzemieślniczym rzadkość. To także wyróżnia Lilith spośród konkurencji. Niestety kapsel to czarny golas.

Po raz drugi jestem tym piwem oczarowany. Dostrzegłem pojawiające się w sieci głosy, że Lilith z butelki to nie ta Lilith co z beczki.  Nieprawda – to dalej to samo ciekawe i złożone piwo. Bardzo udany, klasyczny, mocno palony RIS, który już teraz nadaje się do picia. Nie przeszkadza to jednak w przeznaczeniu butelek na leżak. Chętnie sięgnę po nie w jeszcze ciemniejsze noce.

OCENA
8,5/10

PODSUMOWANIE
Klasyczny RIS o bardzo palonym charakterze.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr