Browar Golem: Dybuk – recenzja i relacja z premiery w Prolog9

Poznański Browar Golem BrowarGolemwzbudził moją ciekawość już pierwszymi wzmiankami na swój temat. Odważna strategia marketingowa, poparta przez intrygująco zapowiadające się piwo, przykuły moją uwagę na dłużej. Szansą na spróbowanie pierwszego dzieła nowych kontraktowców okazała się post premiera w rodzinnej Bydgoszczy, w Prologu9. Nie mogłem nie wziąć udziału w degustacji debiutanckiego piwa o nazwie Dybuk i spotkaniu z piwowarami.

Browar Golem powstał z inicjatywy trzech piwowarów domowych: Artura Karpińskiego, Michała Kamińskiego i Sebastiana Łęszczaka. Po wielu eksperymentalnych warkach zdecydowali się rozpocząć działalność kontraktową. I to od razu z wysokiego C – żytnim porterem z dodatkiem soli i łuski kakaowca, leżakowanym z płatkami dębowymi beczki po sherry oloroso. Oczekiwania były spore, ale panowie poradzili sobie znakomicie. Dość powiedzieć, że dzień wcześniej, podczas poznańskiej premiery, pierwsza beczka skończyła się po kilkunastu minutach, a recenzje zarówno ludzi z branży, jak i konsumentów były wyjątkowo pozytywne. Po wysłuchaniu paru słów ze strony ojców założycieli nie pozostało mi więc nic innego, jak poddać debiutujący trunek recenzji.

DybukDYBUK (Browar Golem)
RYE PORTER
16,5% wag
6% alkoholu
Skład:
woda; słody: pale ale, żytni, czekoladowy jasny, barwiący; chmiel: magnum; łuski kakaowca, płatki dębowe sherry oloroso, sól; drożdże US-05
Opis według browaru: Wielowymiarowe, deserowe ciemne piwo, w którym łączy się pochodząca z żyta oleista faktura, mocna czekoladowość, nuty waniliowe i sherry, a także delikatna słoność, dająca przyjemne szczypanie w usta i intensyfikację słodkich doznań zmysłowych.

Kolor czarny; piana średniej wielkości, bardzo kremowa, drobnopęcherzykowa, gęsta, aksamitna – jak choćby z nasyconego azotem Guinnessa. W aromacie dominuje gorzka czekolada, gorzkie kakao. Wyraźnie pojawiają się także palone, ciemne zboża, nuty kojarzące się z pumperniklem, wanilia i nieco ciemnych owoców. Całości dopełnia lekka kwaskowość. W smaku akcenty palone stają na pierwszym miejscu, głównie jako gorzka, czarna kawa, czekolada, ciemne pieczywo. Dodana łuska kakaowca nadaje piwu wyraźnie wyczuwalnych nut gorzkiego, gotowanego kakao. Pojawia się także krem orzechowy (laskowy), ale wytrawny, nie mdły jak Nutella. Da się również wyczuć akcenty drewniane, waniliowe i lekką kwaskowość. Skłaniałbym się ku średniemu poziomowi goryczki, która na finiszu jest nieco taniniczna i ściągająca, co dodaje wytrawności. Całość jest niesamowicie gładka, kremowa i aksamitna dzięki użyciu słodu żytniego, który stanowił 30% zasypu. Piwo jest dosyć gęste i bardzo zbalansowane, jednocześnie dość lekkie, nie ujawniające alkoholu i bardzo pijalne. A co z solą? Podobno jej odczucie zależy od progu wyczuwalności organizmu. Dla mnie było bardzo delikatnie słone, choć zdarzały się osoby, dla których było bardzo. Czy to pora, by ograniczyć sód w diecie? Nie wiem. Jestem jednak pewien, że najbardziej słona wydaje się pianka. Tak czy owak, zasłużone 8,5/10

Spotkałem się z opiniami, że Dybuk powinien być bardziej treściwy. Nie do końca. Aksamitność robi robotę, żyto zdało egzamin, a pijalność pozwoli cieszyć się porterem nie tylko piwnym fetyszystom, ale i zwykłym konsumentom, czy początkującym piwoszom. To trunek z gatunku: zobacz, jakie ciekawe piwo, spróbuj, nie to co zwykłe. Nie powinno nikogo odrzucić, przeciwnie, ma potencjał by zainteresować niedowiarków.

Podobno rekordzista w Poznaniu wypił na premierze 8 szklanek. Nie wiem, czy Dybuk nawiedził go po konsumpcji, wiem że wrócił do domu o własnych siłach i był zadowolony. Pozdrawiam owego mężczyznę i z tego miejsca gratuluję. Ja takiej ilości nie przyswoiłem, ale w tygodniu po debiucie odwiedziłem Prolog9, by po raz kolejny dzieło z Golema spróbować. Zdecydowanie warto. Ciekawy jestem, jak wypada wersja butelkowa…

Dybuk_EkipaTo, co bardzo doceniam w polskim krafcie, to możliwość spotkania się i porozmawiania z piwowarami – czy to na targach, konkursach czy premierach, bez względu na ilość ludzi, zawsze panuje nieco kameralnej, właśnie barowej atmosfery, gdzie każdy kto chce może zamienić słowo i wymienić się poglądami. Oby coraz większe spięcie pośladów na rzemieślniczej scenie nie zmieniło tego stanu rzeczy. Warto podkreślić, że ojcowie założyciele Golema chętnie odpowiadali na pytania – nie chcieli jednak zdradzić zbyt dużo odnośnie kolejnego piwa, które mają w planach – na razie wiadomo tylko, że będzie to jasne ale.

Dybuk_DżemNa premierze pojawiło się jeszcze coś, co mogłoby zostać gwoździem programu, gdyby piwo nie spełniło pokładanych w nim nadziei. Skoro jednak Dybuk zdał egzamin, owe coś musiało zadowolić się drugim miejscem. O czym mowa? O food pairingu do piwa, a mianowicie dżemie z boczku. Dokładnie – nie smalcu, a dżemie. Słodko – wytrawnym, bardzo przyjemnym w smaku. Z kapitalnymi nutami piwa, burbona, kawy, słodkości cebuli i bardzo, bardzo mięsnym. Każdy kęs określiłbym popularnym mianem foodgasmu. Dokładny przepis można znaleźć tutaj. Chylę czoła przed kulinarnym zmysłem Artura, który jest autorem tej delicji.

Jak można podsumować post premierę Browaru Golem? Chyba mam w tym roku szczęście, bo znów trafiłem w dziesiątkę: to kolejny udany debiut. I nie jestem osamotniony z moim zdaniem, bo zarówno goście lokalu, jak i bydgoskie media piwne (czyli Gosia z Piwnylajfstajl i załoga Polskiego Kraftu) również byli bardzo zadowoleni. Gdy piwo jest ciekawe i przyjemne, a piwowarzy wiedzą czego chcą – mają pomysł, nie boją się kontrowersji, chcą przekraczać granice i unikać kompromisów, można tylko trzymać kciuki. Powodzenia i gratulacje!

PODSUMOWANIE
Golem Dybuk – 8,5/10

Wykorzystane logo należy do prawnych właścicieli i pochodzi ze strony facebookowej Browaru Golem.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr