Browar Brodacz: Masochista

Piwa zespołów muzycznych, piwa wytwórni płytowych, ba – nawet piwo kabaretu; współpraca browarów z światem popkultury ostatnio układa się wyjątkowo dobrze i co rusz możemy spodziewać się nowych kolaboracji. Do tej pory jednak żaden vloger dedykowanego piwa nie posiadał. Aż do teraz – Mieciu Mietczyński, internetowy tropiciel największych gniotów polskiego kina, wraz z Browarem Brodacz prezentuje American IPA, nazwane – tak jak program youtubera – Masochista. Czy nazwa w tym wypadku jest znacząca?

Masochista


Nazwa: Masochista
Browar: Brodacz
Styl: American India Pale Ale
Ekstrakt: 14% wag.
Alkohol: 5,7% obj.
Goryczka: 55 IBU

Skład: woda, słody, chmiele, drożdże
Opis: Rok 1995. Nieznana wioska nad morzem. Jej mieszkańcy, przez swój wrodzony imbecylizm, wywołują wojnę z drzewami, zamieszkującymi te ziemie. Dochodzi do drakońskich scen. Pan Roman, który akurat czekał na autobus, bo zaspał w nocnym, jest świadkiem brutalnego aktu obgryzania kory przez mieszkańców na jednym z wyrąbanych przez nich wcześniej modrzewiu. Po rozproszeniu się barbarzyńców, pan Roman zbiera korę do plecaka, w celu zrobienia z niej maści. Po powrocie do domu zapomina jednak o tym. 20 lat później, znajdując zdobycz, wpada na pomysł wystawienia jej na Allegro. Kupiliśmy tę korę. I wjebaliśmy ją do tego piwa. Dlatego jest zajebiście dobre. A tak naprawdę to nie. Ta historia z góry to kłamstwo, tak żeby czymś skusić. Ale piwo i tak jest dobre. Tak więc pij i nie narzekaj.


Kolor: bursztynowe. Piana znikoma, ledwie oblepiający krążek. Piwo praktycznie całkowicie klarowne. Aromat: chwilę mi zajęło, zanim zorientowałem się, z czym kojarzy mi się zapach – na pewno wyczuwalne są czerwone owoce, maliny, truskawki, wiśnie. Do tego nieco ziołowości, owoców tropikalnych i lekkie cytrusy. Moje zastanowienie spowodowało jednak co innego, co w końcu rozpoznałem jako owocową maślankę. I to bardzo wyczuwalną maślankę truskawkową. Czyli diacetyl, dominujący w aromacie, bardziej mleczny niż maślany. Po lekkim ogrzaniu nie było lepiej – najpierw dość lekko intensywne nuty kanalizacji (czyli merkaptan), by później przejść w intensywny gaz ziemny (merkaptan po raz drugi). Każda z wad jest na tyle uciążliwa, że przeszkadza w odbieraniu zapachu piwa. Smak: przede wszystkim owoce – tropikalne, czerwone, cytrusowe – także w kombinacji z maślanką. Z resztą, samo masło także jest obecne. Do tego jasne pieczywo i karmel. Goryczka jest średnia, ziołowa. Niestety tu też pojawia się merkaptan. Całość z jednej strony jest wodnista, z drugiej treściwa i szczypie w język. Pomijając wszystkie odrzucające wady jest dość pijalne. 4/10

Etykieta, jak w przypadku Brodacza jest biała i dość minimalistyczna. Kolorowe są tylko znaki browaru i Masochisty i pomniejsze ozdobniki. Szkoda, że brakuje szczegółowego składu. Razi mnie też opis, rozumiem konwencję, ale to nadal nic śmiesznego. W sumie… mogli faktycznie wjebać do środka tę korę… W Wąsoszu przecież Deer Bear już to zrobili i wyszło świetnie.

Szkoda, że piwo się nie udało. Ilość wad zdecydowanie przeszkadza w odbiorze całkiem pijalnego trunku. Dodając do tego fakt, że żeby kupić go przez Internet (na ten moment jedyny niebarowy format dystrybucji) trzeba wydać minimum 20zł (patrz errata)*, (choć moja degustacja w pubie kosztowała mniej – dzięki Bogu), otrzymujemy produkt niewarty spróbowania. O ironio – Masochista słynie z bezwzględności wobec słabych filmów, a dziś jego piwo je poniekąd przypomina – może się podobać, choć technicznie kuleje na wielu polach. Może w następnych warkach (o ile powstaną) będzie lepiej? Na razie to piwo tylko dla masochistów.

OCENA: 4/10 (bo nie narzekam…)

PODSUMOWANIE:
Lekkie AIPA zdominowane przez wady, które w znacznym stopniu utrudniają konsumpcję


*ERRATA: Napisał do mnie Browar Brodacz, uprzejmie informując, że Masochista tak naprawdę kosztuje dychę, a druga dycha to przesyłka + za czteropak płacimy 4 dychy. Tak czy owak, żeby zdobyć piwo trzeba wyłożyć 20 zł. Ale! Niedługo Masochista ma trafić do sklepów, gdzie będzie kosztował mniej niż 10zł. Nie wiem, czy będzie to trefna warka, czy kolejna, lepsza – Brodacz w wiadomości obiecał, że bardziej dopilnuje procesów technologicznych przy produkcji swojego piwa. Trzymam za słowo i życzę powodzenia,

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr