BrewDog – Prototype Lizard Bride

BrewDog – oto szkocka marka znana fanom piwa na całym świecie. Wyjątkowo rewolucyjny browar, działający pod hasłem Piwo dla punków słynie z odważnych i interesujących trunków – od wyrazistych piw bezalkoholowych, po liczące kilkadziesiąt procent, najmocniejsze egzemplarze na świecie. Popularna jest też coroczna seria Prototype – czterech eksperymentalnych piw, z których (teoretycznie) jedno wchodzi do stałej produkcji. Jednym z najnowszych prototypów jest Lizard Bride – IPA z kwaśnymi owocami jagodowymi. Jak wypada w stosunku do tegorocznych, polskich kwachów?

Lizard_BrideLIZARD BRIDE (BrewDog)
SOUR IPA
13,1% wag*
5,5% alkoholu
50 IBU
Skład: woda; słody: Extra Pale, CaraRed; chmiele: Citra, Centennial, Challenger, Mosaic, Bramling Cross; wiśnie, jagody, żurawina, jeżyna; drożdże

Temperatura testu – 12C. Piana słaba, bladoróżowa, bardzo szybko ulega zredukowaniu. Piwo według browaru ma mieć kolor purpurowy, dla mnie to bardziej szkarłatny – przypominający kompot z aronii, niemniej – ciekawy dla oka, choć nie tak zaskakujący jak w Yntelygencie. Całość doskonale klarowna. W aromacie tropiki pochodzące z chmieli, głównie mango, ananasy, ledwo wyczuwalna nafta, trochę cytrusów. Dominuje jednak kwaskowość – bardzo owocowa, nieco bakteryjna – kefirowa. Pojawiają się wyraźnie nuty wiśni, żurawiny, jagody oraz malinowo – jeżynowa pestkowość. W tle przebija się słodowość, zbożowość. W smaku przede wszystkim kwaskowość kojarząca się z owocami – głównie żurawiną, wiśnią i innymi czerwonymi owocami, jak choćby porzeczką. Do tego dochodzi lekka słodycz jagód i malin, oraz nuty pestkowe z kandyzowanymi. Gdzieś przebijają się też cytrusy, głównie grapefruit. Goryczka jest niezbyt intensywna, niemal zdominowana przez kwaśność i lekko tępa. Tło mocno buduje słodowość, chlebowość. Finisz kwaśny jak całość, wysycenie niskie. 7/10

Etykieta: jak wszystkie Prototypów od bodajże dwóch lat, jest bardzo prosta, minimalistyczna, kremowy papier, granatowe elementy i z boku miejsce na notatki dotyczące: wyglądu, aromatu, smaku i odczucia. Przejrzyście i zwięźle, tak jak powinno być. Kapsel grafitowy, z białym logiem browaru.

Większych zastrzeżeń do Lizard Bride nie mam. Jest sour, są wyraźne owoce. Szkoda tylko, ze tak nie podano, co za kwas odpowiadało, bo przecież nie same owoce. To jednak bardzo poprawna produkcja. Niestety, w tym wypadku tylko poprawna. Kwasowość przytłacza chmiele, których potencjał zmarnowano (a w takim zestawie był bardzo duży). W tym roku piłem znacznie lepsze i ciekawsze kwachowo – owocowo – piwne produkcje z rodzimego podwórka, zdecydowanie nie mamy się czego wstydzić w tej kwestii. A szkocki browar niech następnym razem pójdzie na całość, jak zwykł nas do tego przyzwyczajać.

PODSUMOWANIE
BrewDog Lizard Bride – 7/10

*Szacowane BLG, przeliczone przeze mnie z podanej gęstości

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr