Beergoskie degustacje – recenzja zbiorcza

Podczas Beergoszczy miałem okazję spróbować nie tylko świetnego piwa. Choć gwar festiwalowy zwykle nie wpływa dobrze na wnikliwą analizę organoleptyczną, poniżej krótkie recenzje degustowanych przez mnie trunków. Tym razem powstrzymałem się jednak od wystawiania ocen liczbowych.

MORELYN MONROE (Browar Hopium)MorelynMonroe
AIPA
17% wag
7% alkoholu
50 IBU
Grzechem byłoby zaczęcie degustacji innym piwem niż tym, przeznaczonym specjalnie na festiwal. Panowie z Hopium przygotowali Bromberg IPĘ, w rzeczywistości AIPĘ z dodatkiem moreli. Piwo jest mętne, w kolorze morelowym właśnie, z mocną i oblepiającą pianą. W aromacie czuć zwłaszcza nuty typowe dla amerykańskich chmieli – głównie żywiczne, delikatnie ziołowe. W smaku piwo zaskakuje lekkością, nie znaczy to jednak, że nie jest treściwe – 7 procent robi swoje. Lekka kwaskowość napoju dobrze podkreśla wyraźny smak moreli, lekko pestkowy i bardzo owocowy. Goryczka objawia się zwłaszcza podczas wytrawnego finiszu. Warto podkreślić, że alkohol jest słabo wyczuwalny i dobrze ukryty. To ciekawe i warte spróbowania piwo, udanie reprezentujące festiwal.

KWAS DELTA (Browar Pinta)KwasDelta
BERLINER SCHWARZE
9% wag
3% alkoholu
Kolejny z serii kwasów od Pinty jest odważną wariacją na temat Berliner Weisse, gdyż w tym wypadku dodano słodów barwiących na ciemny kolor. I zamierzony efekt osiągnięto – piwo jest bardzo ciemne, czarne, pozbawione większej piany. W aromacie czuć charakterystyczną kwaskowość, pochodzącą od bakterii z rodzaju Lactobacillus, ale i niezbyt przyjemną, lekko stęchłą nutę. Nie przekłada się ona jednak na smak, gdzie mocna kwaskowość całkowicie góruje nad delikatną, słabo wyczuwalną słodowością. Piwo jest jednak bardzo, bardzo orzeźwiające, a co za tym idzie wysoce pijalne. Kolejna porządna pozycja wśród Pint Miesiąca.

PHANTOM (Browar Kingpin)PhantomKingpin
WHITE IPA
15,5% wag
6,5% alkoholu
Na najnowszy wynalazek z Kingpina ostrzyłem sobie zęby już od pewnego czasu, tym bardziej ucieszyła mnie jego dostępność na stoisku Prologu9. Tym razem w roli specjalnego dodatku wystąpiły liście limonki Kaffir. Piwo mętne, w kolorze dość jasnego bursztynu, miodu lipowego, o niedużej i szybko opadającej pianie. W aromacie dominują cytrusy – rzeczona limonka, grapefruit, trawa cytrynowa, a skórce gorzkiej pomarańczy w niewielkim stopniu partneruje kolendra. W smaku podobnie – na pierwszy plan wysuwa się mocno orzeźwiająca limonka, przynosząca na myśl także skojarzenia z liśćmi mięty. Słabo wyczuwalna słodowość niemal całkowicie przykryta jest przez intensywne cytrusy oraz delikatne nuty kwiatowo – ziołowe. Grapefruity, pomarańcze i cytryny dają się wyczuć także na finiszu, dosyć szybkim, ale jednak goryczkowym, nieco żywicznym i wytrawnym jak całe piwo. Jest nieźle, choć nieco zbyt ciężko.

PszeniczneSBKKOŚCIERSKIE PSZENICZNE (Stary Browar Kościerzyna)
HEFEWEIZEN
12,5% wag
5,8% alkoholu
Jedno z trzech największych dla mnie zaskoczeń piwnych całego festiwalu (obok dwóch innych piw z tego browaru). O Starym Browarze z Kościerzyny wiedziałem dotychczas niewiele – wszak ich piwa dostępne są głównie na miejscu, a wersje butelkowane nie wyjeżdżają poza Pomorze. Na pierwszy ogień poszedł, cieszący się największym zainteresowaniem degustujących, hefeweizen. Mętny, o jasnozłotym kolorze i sporej, choć szybko opadającej pianie. Na głównym planie w aromacie grają estry – banany i fenole – goździki, da się też wyczuć delikatną kwaskowość i nuty jasnego biszkoptu. W smaku jest słodowość, wyraźne banany, biszkopt i świeże ciasto. W teksturze kremowość, która jednak nie przeszkadza w rześkim odczuciu. Zaskakuje delikatna, cytrusowa goryczka na finiszu, dobrze pasująca do kwaskowości pochodzącej ze słodów. Z jednej strony klasyczne, z drugiej nieco przełamane goryczką. Bardzo przyjemne, bardzo pijalne.

KOŚCIERSKIE KELLER KellerSBK(Stary Browar Kościerzyna)
KELLERBIER
13,5% wag
5,9% alkoholu
Kolejne pozytywne zaskoczenie. Kolor miodowy, z mocną, długo utrzymującą się pianą. W aromacie wyraźna, dominująca słodowość, wyczuwalne nuty kojarzące się z ziarnami. W smaku intensywnie słodowe i słodkie, wyczuwalne jasne pieczywo, świeże, lukrowane bułeczki. Brak intensywnych nut chmielu i co za tym idzie wyraźniejszej goryczki. Na finiszu wyraźnie wyczuwalny posmak zbożowy i lekka ziołowość od chmielu. Nie jestem fanem piwniczniaków – zdecydowanie preferuję intensywniejszą goryczkę w piwie. Jednak ten keller jest lekki, klasyczny i przyjemny, taki jak być powinien.

10SBKKOŚCIERSKIE CIEMNA 10° (Stary Browar Kościerzyna)
CIEMNY LAGER
10% wag
3,9% alkoholu
Wersja kranowa, jak wyjaśnił browarnik w rozmowie z Docentem, była nieco silniejsza (ponad 11 plato). Kolor ciemnobrązowy, piana kremowobiała, gęsta, obfita. Aromat – kawa z mlekiem, karmel, czekolada (bardziej mleczna niż gorzka), zboża, słodowość. Smak – kawa zbożowa, czy też kawa z mlekiem, nuty płatków owsianych i palonych słodów, odrobinę ciemnej czekolady i karmelu. Bardzo kremowe w odczuciu, bardzo lekkie (choć pełne) i delikatnie kwaskowe. Dawno nie próbowałem porządnego ciemnego lagera, dobrze, że trafiłem w na 10 – to klasyka w bardzo dobrym wydaniu.

Piw z trzech stoisk nie spróbowałem – w Lubrowie byłem dwa dni wcześniej (spóźniona relacja pojawi się na dniach), z Browaru Staropolskiego nic mnie nie zaciekawiło, a z Koreba – cóż, choć próbowano mnie skusić Amerykańską IPĄ chmieloną podobno lubuskim, to jednak nie skorzystałem. Może kiedyś…

Pod koniec dnia odwiedziłem jeszcze Prolog9, w którym później odbył się festiwalowy after (podobno świetny – niestety, nie zostałem). Na celownik wziąłem piwo, które dwa dni później stało się brązowym medalistą:

LibertyStoutLIBERTY STOUT (Browar Widawa)
DRY STOUT
12,5 % wag
5% alkoholu
Wersja oczywiście kranowa. Kolor ciemny, piana obfita, kremowa. W aromacie palone słody, kawa i delikatna chmielowa cytrusowość. W smaku paloność, ciemne słody, karmel, ciemna czekolada, karmel i delikatne cytrusy. Dobre połączenie klasycznego stouta romansującego z cascadian dark ale, w którym współgra i słodycz i chmielowa wytrawność. Relaksuje po dniu pełnym wrażeń, ale i stawia na nogi, pozwalając wrócić do domu. Wielkie gratulacje dla całej ekipy z Widawy za zdobycie laurów w Japonii!

postcofficeNa koniec, parę słów spod znaku: nie samym piwem żyje człowiek. Podczas Beergoszczy rzemieślnicza kawiarnia Post Coffice serwowała świetną kawę. Jako naczelny fan tego kofeinowego trunku z przyjemnością skosztowałem espresso z mlekiem, które nie tylko świetnie smakowało, ale zostało też estetycznie zaserwowane. Już od dłuższego czasu nosze się z zamiarem odwiedzenia tego miejsca, gdzie można spróbować nie tylko kawy i herbaty, ale i yerba mate serwowanej w tykwach. Jak tylko wpadnę na kawową pocztę z wizytą, zdam relację na blogu.

Trzymam kciuki za kolejne edycje Beergoszczy, by dalej można było próbować znakomitych piw i innych napojów. Pragnę też serdecznie podziękować Staremu Browarowi Kościerzyna za butelkowe wersje piw, które będę mógł zdegustować w domu. Szczegółowa recenzja wkrótce!

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr