Aromat chmielowy w praktyce

Przy okazji artykułu poświęconemu dodawaniu aromatów do piwa, wspomniałem, że sam dodatek tego typu przetestuję. Mój wybór padł na naturalny aromat chmielowy Chinook, który zakupiłem w internetowym sklepie Twój Browar. Jak działa taki ekstrakt? Czy i co nowego wnosi do piwa? Czy może zastąpić chmiel w ogóle? Postanowiłem odpowiedzieć na te pytania zarówno na przykładzie komercyjnym, jak i piwa domowego.

aromat chmielowy chinook

Czym w ogóle jest ten aromat?

Według producenta, firmy Brewferm, produkowany jest metodą ekstrakcji i destylacji olejków chmielowych. Mamy więc do czynienia z najbardziej naturalną wersją dodatku aromatycznego. W przeciwieństwie do ekstraktu chmielowego, szeroko używanego w piwowarstwie nie służy do zwiększania goryczki, a jedynie poprawia walory smakowo – zapachowe. W moim przypadku pochodzi z chmielu gatunku Chinook, czyli amerykańskiej odmiany goryczkowo – aromatycznej (z naciskiem na to pierwsze), o cytrusowo – żywicznym profilu. Nośnikiem jest neutralny alkohol glikol propylenowy (często spotykany w dodatkach spożywczych). Zdecydowałem się przetestować aromat chmielowy w kilku warunkach – dodając do koncernowego lagera, do rzemieślniczego AIPA i do domowego Bittera.

Koncernowy lager

Sięgnąłem po najtańsze piwo dostępne w sklepie, a że była to Biedronka to kupiłem Fasberga z Browarów Łódzkich w zatrważająco niskiej cenie 1,69 zł. Rozlałem go po 250 ml i do jednej próbki dodałem cztery krople aromatu. Producent zaleca dawkować 0,1 – 0,2 ml na litr piwa.

Bez dodatku: sporo wad w aromacie i smaku – DMS, czyli kukurydza, miodowe utlenienie, poza tym lekka nuta ziołowo – chmielowa i lekkie tło zbożowe. Nic przyjemnego.

Z dodatkiem 4 kropli: nieco DMSu w aromacie, ale jednak przykrytego przez cytrusy – głównie grapefruit i limonkę, trochę żywicy. Ponadto wyczuwalny jest granulat chmielowy. Całość dość wyraźna, ale nie kłuje w nos. W smaku gorzej, owszem – mamy cytrusy czy granulat, ale to za mało, by dominować na miodem czy lekką zbożowością. Postanowiłem dodać jeszcze 4 krople.

Z dodatkiem 8 kropli: wspomniane aromaty chmielowe są wyraźniejsze w zapachu i nieco wyraźniejsze w smaku. Nadal nie jest to poziom, który odrzucałby sensorycznie, ale razi dysproporcja na linii zapach – smak. Niemniej, piwo jest dużo przyjemniejsze niż podstawa i pije się je przyjemnie. Ot, mocno średni american hoppy lager. Przy większym ogrzaniu wady jednak znów zaczynają brać górę.

Rzemieślnicze AIPA

Mój wybór padł na sztandarowe polskie piwo rzemieślnicze, czyli Rowing Jack. Po pierwsze, to swoisty Metr z Sevres w polskim piwowarstwie, po drugie – zawiera Chinook, na czym szczególnie mi zależało.

Bez dodatku: klasycznie, bardzo cytrusowo, trochę żywicznie. Sporo jest także egzotyki. Wszystko to, z czego RJ jest znany.

Z dodatkiem 4 kropli: nie zmieniło się bardzo dużo, ale aromat jest bardziej wyrazisty, podbity. Zwłaszcza bardziej zaznacza się żywiczność, nieco więcej jest też cytrusów. Aromat wydaje się dopełniony, bardziej intensywny. Efekt porównałbym do chmielenia przepływowego. Nie jest to drastyczna zmiana, ale przyjemne uzupełnienie całości, podkręcenie charakteru. Przy 8 kroplach wyczuwalna jest mniej przyjemna nuta granulatu, nieco odbiegająca od reszty.

aromat chmielowy w piwie domowym

Domowy Bitter

Warząc moje ostatnie piwo, czyli bitter z ekstraktu piekarskiego, użyłem znikomej ilości chmielu, który nie zaznaczył się w aromacie. Dlatego też ciekawiło mnie, jak wpłynie użycie Chinooka na moją domową produkcję. Nalałem do szkła 250ml i wkropliłem aż 10 kropel aromatu.

W stosunku do wersji podstawowej, aromatyzowana wydaje się słodsza. Przy niższych temperaturach żywiczno – cytrusowe akcenty dobrze grają z obecnymi estrami, sugerując trochę egzotycznych owoców. W smaku nieco więcej nut granulatu. Przy większym ogrzaniu składowe zaczynają się nieco kłócić, nie do końca Chinook zdaje się pasować do całości.

Podsumowując.

Jest tak jak oczekiwałem. Naturalny aromat chmielowy to ciekawy dodatek, ale w szeroko dostępnej wersji od firmy Brewferm nie jest lekiem na całe zło. Nie zastępuje dodatku prawdziwego chmielu, nie czyni z marnego piwa cudu. Owszem, poprawia profil, bądź przykrywa częściowo wady, jednak w ogólnym rozrachunku nie stanowi jakiegoś złotego środka dla leniwego piwowara.  Ciekawią mnie pozostałe pozycje z portfolio, zarówno ekstrahowane z pojedynczych gatunków, jak i wersje blendowane. A inne chmielowe aromaty, jak te pozyskiwane z cytrusów? To zupełnie inna bajka, ale nimi też się kiedyś zajmę…


PS: Zdarza mi się pić yerba mate, więc dodałem aromat chmielowy do jednej porcji w ilości dwóch 2 kropel. Bardzo przyjemnie wkomponował się w cierpki, lekko goryczkowy napar. Jeśli szukacie ciekawego dodatku do yerby, to polecam.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr