American Budweiser: żebrak w szatach króla

Amerykański Budweiser. Nie mylić z czeskim. Najprawdopodobniej najczęściej pite piwo na świecie. I zarazem jedno z najgorszych. Synonim bezsmakowego lagera o kolorze sików. Powód, dla którego USA niesłusznie kojarzone jest z kiepskimi piwami. I chyba największy symbol upadku kultury piwnej, zdominowanej przez masową, koncernową produkcję. Od dawna chciałem spróbować tego specyfiku i parę dni temu w końcu położyłem na nim swoje łapska. Czy faktycznie jest taki tragiczny, a jego sztandarowe hasło King of Beers tak śmieszne jak się wydaje?

budweiser 01

Warto podkreślić to, o czym napisałem we wstępie. Budweiser amerykański (wym. Budłajza) jest zupełnie innym piwem, niż ten z czeskich Budziejowic. W uproszczeniu – bo walka między obiema markami o prawo do nazwy trwa od ponad stu lat. Dzisiejszy bohater to flagowy produkt największego koncernu piwnego na świecie, czyli AB InBev, prawdziwego Skynetu wśród browarów. Jak inaczej nazwać hegemona, kontrolującego 1/3 światowego rynku?

Budweiser to podstawowa pozycja w portfolio firmy, najbardziej zbliżona do typowego International Lagera. Mocniejsza od rzeszy swoich braci, rozmaitych Bud Lightów i Selectów. I minimalnie wyżej oceniana – co wcale nie znaczy, że jakkolwiek wysoko. Mocne 0/100 na RateBeerze i innych serwisach mówi samo za siebie. Niegdyś stały bywalec TOP 50 najgorszych piw, dzisiaj bywa „tylko” w TOP 100. Tylko dlatego, że ilość szrotu na rynku cały czas rośnie. No dobrze, co w takim razie ma do zaoferowania?

budweiser 02

Nazwa: Budweiser Beer
Browar: AB InBev
Styl: Pale Lager
Ekstrakt: nie wiadomo
Alkohol: 5%
Goryczka: pewnie ujemna

Skład: woda, słód jęczmienny, ryż, chmiel
Opis: To właśnie to słynne piwo Budweiser. Nie ma żadnej innej marki z żadnego browaru, której produkcja i leżakowanie kosztowałoby tak dużo. Dojrzewanie z wykorzystaniem drewna bukowego owocuje smakiem, gładkością i pijalnością, której nie znajdzie się w żadnym piwie za żadną cenę.


Temperatura degustacji: otworzyłem w zalecanych 4°C, trzymałem do 12°C
Kolor: jasny, nie słomkowy, nie złoty – raczej rozwodniony cytrynowy płyn do naczyń
Piana:
biała, średniej wielkości, dość szybko opada do cienkiej warstewki
Aromat:
dochodzimy do sedna sprawy – tutaj nie czuć prawie nic. Poza odrobiną gotowanych warzyw (ale tylko odrobiną!), lekką nutą ryżu, taką kleikowatą i kapką jasnego miodu. Poza tym nic. Zero jakiejkolwiek chmielowości, słodowości. Tego szukałem.
Smak:
poziom utrzymany, jest tak jak ma być. Słodkawa woda muśnięta zbożem i kroplą wywaru z warzyw. I nic więcej.
Goryczka:
ani przez moment się nie pojawia.
Całość:
nijaka to za mało. Totalnie obdarta z jakiegokolwiek smaku. Do tego bardzo, bardzo mocno wysycona. Szczypie w język jak woda lekko gazowana. I daje uczucie nadęcia żołądka z każdym łykiem. Bardzo nieprzyjemne. Zera nie będzie. 1,5/10

budweiser etykieta

O etykiecie nie ma co pisać, choć jej projekt jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych na świecie. W zależności od kraju ulega lekkim modyfikacjom, ale założenie jest niezmienne. Tak samo, jak znamienne jest użycie ryżu jako części zasypu – który w tym wypadku czyni piwo jeszcze lżejszym, tańszym i bardziej pustym. Plus zagadkowo brzmiące dojrzewanie z wykorzystaniem drewna bukowego. Nie jest to leżakowanie w beczce, jak mogłoby się wydawać. Płatki buku pełnią rolę wsparcia (w dosłownym znaczeniu), dla drożdży, które dzięki ich obecności działają szybciej, głębiej – co owocuje jeszcze płytszym i mniej treściwym piwem. Nie dodają przy tym żadnego dodatkowego aromatu ani smaku.

budweiser vs corona vs trump wall

Nie byłbym sobą, gdybym nie porównał Budweiser Beer z innym piwem z segmentu pseudo premium. Wybrałem Coronę Extra, czyli również produkt z Ab InBev, tylko że produkowany w Meksyku. Prawdę mówiąc, testowanego Budweisera uwarzono w UK (bo tam produkuje się go na rynek europejski), ale dam sobie rękę uciąć, że jest identyczny jak ten z USA. Choć teoretycznie Buda i Coronę może wkrótce dzielić mur, mają wiele wspólnego. Podobną ilość alkoholu, popularność i targetowanie. Ale czy również smak jest zbliżony?

corona

Odpowiedź: nie do końca. Jest gorzej. Piwo jest słodsze, w nieprzyjemny sposób. Do tego mnóstwo skunksa, (tudzież zielska, jak się określa tę wadę), powstałego przez naświetlenie piwa. A przecież istnieją technologie, które pozwalają piwu w przezroczystym szkle zachować wszystkie walory… W smaku też skunks, trochę miodu i woda, brak ciała. W ogóle, ciężko to prawdziwym piwem nazwać, tyle mamy tu wspomagaczy: papaina, kwas askorbinowy, alginian glikolowy. I tak nie ratują całości. 1/10

budweiser kapsel

Szok i niedowierzanie – Budweiser okazał się lepszym piwem niż Corona. Uczciwie mówiąc, był po prostu mniej wadliwy. Przy okazji wskoczył na podium, a może i wygrał, w moim osobistym plebiscycie na najmniej smaczne, najbardziej puste piwo jakie piłem. Nawet nasze koncernowe produkcje jakiś aromat i smak posiadają, czasem zły, często nijaki. Ale jest i gdzieś majaczy. Tutaj zostaje tylko gazowana woda o nieprzyjemnej barwie. Cała zła sława jak najbardziej zasłużona. Nie pozostaje mi nic innego, jak odgrodzić się od niego i Corony murem. Tym przysłowiowym oczywiście…

OCENA
AB InBev Budweiser 1,5/10

PODSUMOWANIE
Woda przebrana za piwo


Moje poszukiwania najgorszych piw wcale się nie kończą. Mam na oku kolejną kultową i słabiutką pozycję.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Tumblr